inwestycje2 min czytania

My powiedzieliśmy „nie”. Ktoś inny dał im miliony.

W pierwszym roku FinGames zainwestował w mniej niż 1% projektów, które do nas trafiły. Przeraża mnie jednak co innego.

Ilustracja — Krzysztof Caruk przy laptopie, za nim ściana obwieszona zgłoszeniami gier, notatkami i wykresami spadków

Nie wiem, od czego zacząć, więc zacznę od tego, co mnie przeraża.

W pierwszym roku działalności FinGames zainwestowaliśmy w mniej niż 1% studiów i gier, które do nas trafiły.

Czy to dużo, czy mało? Trudno powiedzieć. Mamy bardzo rygorystyczne wymagania, a model scoringowy, który przez ostatnie lata zbudowaliśmy, jest raczej bezlitosny.

Kiedyś byliśmy otwarci praktycznie na każdego. Dziś, żebyśmy w ogóle zaczęli poważnie rozmawiać o inwestycji, najlepiej przyjść z polecenia twórców lub studiów, z którymi już współpracowaliśmy albo współpracujemy. Mimo to moja skrzynka na LinkedInie wciąż jest zapchana. Gdzieś po 60 sekundach lektury zazwyczaj wiem, czy jest w ogóle o czym dalej rozmawiać.

Dlaczego tak bardzo się zamknęliśmy?

Bo na papierze polska branża gamedev jest ogromna. W praktyce jest jednak mała i coraz bardziej sprowadza się do ekskluzywnego networkingu oraz stosunkowo wąskiego środowiska ludzi, którzy wiedzą, co robią, i mają szanse na sukces.

Ale ten krótki post nie jest o tym.

To, co naprawdę mnie przeraża, to coś innego.

Projekty, które my odrzucaliśmy, nie dając im nawet minimalnej szansy powodzenia, bardzo często znajdowały później pieniądze na rozwój.

I nie mówię o małych kwotach.

Klasycznym, znanym już chyba każdemu przykładem może być Mighty Koi i Thorgal:

Thorgal miał walczyć z Wiedźminem 4. Mocne zarzuty, komornik i ogromne problemy Mighty Koi

Ale takich historii było więcej.

Schemat bardzo często wygląda podobnie:

  • „Będziemy drugim CD Projektem”.
  • „Na Steamie sprzedają się miliardy dolarów gier”.
  • „Mamy dotację”.
  • „Mamy świetny zespół”.
  • „Wystarczy nam zaledwie trochę kapitału do skończenia gry”.

O dotacjach napiszę zresztą osobny tekst, bo to temat, który zdecydowanie zasługuje na własny wpis.

Część historii, które słyszałem przez ostatnie cztery lata, jest naprawdę niesamowita. Wiele z nich do tej pory pozostawało anonimowych.

Na tym blogu nie zamierzam ich anonimizować, jeżeli będę mógł oprzeć się na faktach i publicznie dostępnych informacjach.

Będzie konkretnie.

Życzę dobrego dnia!

Źródła

  1. Thorgal miał walczyć z Wiedźminem 4. Mocne zarzuty, komornik i ogromne problemy Mighty Koi — PPE.pl

Czytaj dalej

  • 6 min czytania

    Dlaczego mówię targom gier stanowcze NIE?

    Targi gier to dla mnie jedna z największych strat czasu w gamedevie. O kosztach, o słabym feedbacku i o jednym warunku, przy którym powiedziałbym: jedź.

  • 4 min czytania

    Dlaczego nie gram w gry?

    Inwestuję w gry, a sam prawie nie gram. Dlaczego to nie przeszkadza i dlaczego od grania mam w FinGames ludzi znacznie lepszych ode mnie.